Matko, bądź na fejsie

Boże, coś jest ze mną nie tak.
Muszę wyłączyć wszystkie powiadomienia.
Mogłabym ten czas poświęcić dzieciom, co ze mnie za matka?
O, wiem, odinstaluję aplikacje, to nie będzie mnie kusiło.
Fejs zabiera mi życie, prawdziwe życie! Muszę dezaktywować konto. Usunąć. Zniknąć. Zająć się czymś sensownym!

Mija minuta, później kilka, czasem godziny, niekiedy dni, a nawet miesiąc. Tik tak

O, jednak wróciłaś?
Regularnie to widzę, cyklicznie jakiś znajomy lub znajoma oświadcza na fejsie, że odchodzi z fejsa for ever albo chociaż na chwilę BO ŻYCIE MU UCIEKA! lub BO MUSZĘ SKUPIĆ SIĘ NA DZIECIACH!
Dlaczego tak uważasz? Dlaczego tak czujesz? Co w twoim życiu się dzieje, że chcesz odciąć się od… ludzi?
W świecie „realnym” spotykamy ludzi i z nimi tworzymy relacje, to oczywiste. Ale media tworzą też ludzie i korzystają z nich ludzie, nie roboty. Podział na to co realne i wirtualne jest sztuczny, bo wszędzie jesteśmy my – ludzie i nasze relacje.
Pewnego dnia mówisz więc, że musisz na jakiś czas się odciąć do sieci. Najczęściej wtedy, gdy z tego czy innego powodu twierdzisz, że spędzasz w tej sieci zbyt dużo czasu i że to właśnie przez to tracisz momenty, które mogłyby tworzyć inne, wydaje ci się, że lepsze i ciekawsze wspomnienia.
Jesteś mamą, nieważne czy świeżakiem w temacie, czy weteranką z trójką szeregowych pod pachą. Spędzasz czas w domu, opiekując się nimi i próbując sprostać wszystkim zadaniom, które wyznaczają ci inni i ty sama. I jak nigdy wcześniej w życiu jesteś samotna. Słowo klucz –

– SAMOTNOŚĆ
Czują ją chyba wszystkie matki małych dzieci – w nocy kiedy wstają do nich lub kiedy drzwi zamykają się za mężem idącym do pracy i dom zostaje na matkowych głowach. Najbardziej kiedy to macierzyństwo jest w 100% samotne – chylę przed wami heroskami czoła.
W tej samotności żeby nie zwariować trafiamy do sieci – na różne fora, portale, strony, serwisy, na fejsa, przewijamy strona za stroną. Czasem produktywnie, poszukując informacji, czasem odmóżdżajaco oglądając śmieszne obrazki czy filmiki. To ludzkie, normalne, współczesne i jednocześnie odwieczne.
W pewnym momencie stwierdzasz, że jesteś uzależniona, że tak być nie może, że twoje życie jest bez sensu, bo tylko ten fejs i fejs. I wyłączasz powiadomienia, odinstalowujesz aplikacje z telefonu, czasem nawet dezaktywujesz lub usuwasz konta. Stop, poczekaj, zostań.

DLACZEGO?
Zanim podejmiesz jakiekolwiek działania, spróbuj połączyć się nie z domowym wifi ale ze swoim ja. Warto zastanowić się dlaczego sięgamy do tego telefonu, czemu dzieje się to według nas zbyt często. Zdarza się, że jest to efekt przemęczenia i niezaspokojenia własnych potrzeb. A wiesz przecież, że będąc matką o to nie trudno. Smartfon daje wtedy możliwość ucieczki, obniżenia poziomu stresu. Łączność z siecią, z ludźmi w tej sieci zaspokaja naszą potrzebę kontaktu, rozmowy. To w tej sieci tworzą się…

WIRTUALNE KRĘGI
Grupy ludzi o podobnych poglądach, zainteresowaniach. Teraz, gdy jesteś dzień za dniem w domu sama, tak jak nigdy wcześniej potrzebujesz tych grup. A świadomość, którą można dzięki nim zyskać, że są kobiety, które przeżyły i przeżywają to samo, że tak samo mają dosyć, które cię wesprą dobrym słowem, skutecznie obniżają odczuwamy stres.
No dobrze, powiesz, ale ja przez to zaniedbuję dzieci! Nieprawda. Równie skutecznie mogłabyś wpatrywać się nie w ekran, a w ścianę. Ja potrafię. Pokuszę się o odważne stwierdzenie – ludzie, którzy odczuwają satysfakcję z własnego życia, nie przywiązują uwagi do tego ile czasu spędzają w sieci i spędzają go mniej lub w inny sposób, niż ludzie którzy tej satysfakcji nie czują. A o poczucie braku satysfakcji w czasie macierzyństwa również cholernie łatwo. Przesiadywanie na fejsie jest efektem, nie przyczyną. Efektem braku zaspokojenia twoich potrzeb jako kobiety, nie mamy. Usunięcie konta i odcięcie się od ludzi nie sprawi, że poczujesz się lepiej, ani twoje życie nie stanie się lepsze. To, że spędzasz w sieci dużo czasu i uważasz, że zaniednujesz dom/dzieci jest sygnałem, że czujesz się źle. No więc, co dalej?
Przede wszystkim…

NIE ODCHODŹ Z FEJSA
Ani żadnej grupy/forum, w której byłaś i czułaś się w niej okej. Jeśli należysz do grup lub obserwujesz strony, które cię interesują i sprawiają, że jest ci lżej na duszy, nie odchodź. Pomyśl jednocześnie jakie są twoje…

POTRZEBY
To bardzo ważne, aby je znać. Często się zdarza, że to właśnie inne kobiety-matki zwracają uwagę, że zaniedbujemy same siebie, to dzięki nim uświadamiamy sobie, że czegoś nam brakuje i co to może być. Także dzięki nim czujemy się wysłuchane.
No dobrze, ale…

„ZNAJOMYCH TO SOBIE SZUKAJ lPRAWDZIWYCH A NIE W INTERNETACH!”
Słyszałaś to gdzieś? Ludzie w sieci są prawdziwi, a każdy z nas ma różne role. Z równym powodzeniem w „realu” można zostać oszukanym, można udawać. A co najlepsze – w sieci zawieramy znajomości, które przenosimy później do tego reala. Ja tak poznałam swojego męża. I w tym nie ma nic złego!

ALE…
zawsze znajdzie się jakieś „ale”. Wiesz jakie jest moje?
1. Grupy do których należysz wybieraj rozważnie. Ja wybieram takie, dzięki którym mogę się czegoś nauczyć lub w których są ludzie, których lubię i których cenię z jakiegoś powodu. Zbiór przypadkowych osób to prosta droga do czytania wszelkiej maści hejtu. Po co ci to? Wybieraj rozważnie.
2. Masz wrażenie, że za dużo jesteś w tej sieci. Okej, takie poczucie można mieć, dlatego też zaplanuj może kiedy z tymi ludźmi chcesz pobyć. Nie chodzi mi o sztywne ramy czasowe, a raczej np. „kiedy moje dziecko śpi pozwalam sobie na bycie w sieci/kiedy karmię/kiedy dzieci bawią się same/itp.itd”.
3. Czujesz frustrację, kiedy coś czytasz np. w telefonie, a twoje dziecko czegoś chce. Myślisz wtedy, że jesteś złą matką albo uzależnioną? Nieprawda. To samo byś czuła, gdybyś czytała wciągającą książkę, jadła pyszny posiłek albo rozmawiała W REALU z ludźmi. To normalne, nazywa się zdrowy egoizm. Kiedy czuję taką frustrację to dla mnie pierwszy sygnał, że muszę zadbać o swoje prawdziwe potrzeby – gdy je zaspokoję, nie czuję złości, gdy dzieci przerywają mi jakieś zajęcie. Może u ciebie jest podobnie?

Bądź z ludźmi, bez względu na to czy w realu czy wirtualu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *