Małe dzieci i technologie w podróży

Niedawno wybraliśmy się z naszą radosną trójką w podróż na drugi koniec Polski. Blisko 700 km w jedną stronę z dziećmi na pokładzie wydaje się być wyczynem przynajmniej lekko nadwyrężającym ludzką psychikę. Nie jest to łatwe zadanie, to prawda.

Przygotowując się do podróży, warto zaplanować awaryjne rozwiązania. I tu rodzice często się zastanawiają – dać ten tablet/telefon na ten trudny czas, czy nie dać? Jeśli tak, to kiedy, na ile i w ogóle, czy nie wyjdę na tym jak Zabłocki na mydle?

Zanim powiecie „dziecko masz tu takie coś i daj mi proszę spokój”, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
1. Jaki jest nasz cel w czasie podróży? Jestem świadoma, że niektórzy traktują ten czas jako „dostać się z punktu A do punktu Z przy jak najmniejszych kosztach” i włączają dziecku bajkę/grę w zagłówku/tablecie/telefonie już na starcie. Zastanówmy się jednak, czy nie warto w tym czasie zatroszczyć się o naszą relację z dzieckiem. Na wakacje jedziemy razem, a więc razem spędźmy ten czas. Jak? My dużo rozmawiamy, mówimy dzieciom co widzimy za oknem, one z jeszcze większym zaangażowaniem opisują nam każdy wiatrak, krowę, konia, gęś i karetkę. Przy okazji karetki rozmawiamy o różnych sytuacjach, kiedy służby są potrzebne i przypominamy sobie nasze „procedury” wzywania pomocy, omawiamy różne sytuacje, odpowiadamy na pytania dzieci itp. Słuchamy razem muzyki „każdy wybiera jeden utwór” – uczymy w ten sposób, że każdy z nas się liczy i jednocześnie poszerzamy horyzonty. I wykorzystujemy do tego smartfon – aplikację Spotify i Youtube. Czytamy także informacje i ciekawostki o miejscu do którego jedziemy, znów wykorzystując do tego smartfon. W ten sposób już od początku zaszczepiamy w dzieciach umiejętność wykorzystywania technologii w ciekawy sposób.

2. Jaki nasze dzieci mają charakter? Czy będą akceptowały to, że korzystają z technologii tylko przez określony czas? Np. tylko 30 minut, albo tylko w czasie jazdy/przelotu samolotem itp. Jako rodzice znamy nasze dzieci najlepiej i w naszym przypadku mamy świadomość, że jakiekolwiek granice spotkałyby się z tak dużym sprzeciwem, że nie jest to tego warte. Nasza rodzina musi mieć inne rozwiązania, póki dzieci bardziej nie dojrzeją. A jak jest u was?

3. Czy chcemy w czasie podróży czegoś nauczyć nasze dzieci? Ostatnio zderzyliśmy się z poważnym problemem. Nasze dzieci nie umieją się nudzić. Obawiam się, że ta kwestia dotyczy większej liczby rodzin. Gdy my byliśmy mali, nie było aż tylu pobudzających zabawek, ani tyle telewizji, ani właśnie technologii, które rodzicom ułatwiałyby opiekę nad dziećmi. Nie oceniam, czy to dobrze, czy to źle. Daleka jestem od twierdzenia „a kiedyś to było lepiej”, kiedyś jednak dzieci w pewnym momencie były skazane po prostu na nudę. Dziś, gdy moje dzieci jęczą za dużo, albo wiszą mi nad uchem, korzystam z tego co świat daje i włączam im bajkę. Problem jest taki, że w samochodzie/samolocie/na spacerze w górach tej bajki nie ma i w pewnym momencie przychodzi nuda. „Mamo nudzę się! Nuda jest głupia! Nie chcę się nudzić!” i włączenie syreny, która rozstraja nerwy. Korci dać ten tablet, czy cokolwiek, aby nie słuchać płaczu, ryku i jęku. Tylko, że naukowcy to sprawdzili i nuda wyzwala kreatywność, inwencję twórczą. Można pokusić się o wniosek, że niszcząc nudę, niszczymy kreatywność naszych dzieci. Musimy więc poważnie się zastanowić, czy warto?

4. Kiedy pojawia się problem w czasie jazdy? Zdaję sobie sprawę, że dzieci są różne i różnie trzeba sobie z nimi radzić. Nie powiem „nie wolno ci dawać dziecku tabletu, nie idź na łatwiznę!”. Jeśli problem pojawia się po jakimś czasie, tak jak u nas, może warto się wysilić i ominąć tablety/smartfony. Zwłaszcza, że niedługo (o czym będzie następny post) nasze dzieci będą tych technologii naprawdę potrzebowały, a póki są małe warto rozwijać je w innych kierunkach. No i również dlatego że małe dzieci nigdy nie powinny z mediów korzystać same – rodzic powinien zawsze towarzyszyć i objaśniać dziecku, co ono widzi i słyszy.

No więc kiedy? Kiedy ten tablet i smartfon? Kiedy już nic nie działa, kiedy wiesz, że twoje dziecko płacze i krzyczy przez naprawdę długi czas, kiedy podróż trwa długo i nie da się jej przerwać (lot samolotem, rejs, oczekiwanie na transport), kiedy w otoczeniu nie ma nic, co mogłoby odwrócić uwagę i kiedy ty sam masz już tak wszystkiego dość. Lepsze chwile z mediami, niż kłótnie, krzyki i emocje, które w niczym nam nie pomagają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *