20 tysięcy kilometrów w godzinę

Siedziałam nad Wielkim Kanionem i byłam w Hong Kongu. Stałam na jednej z ulic i podziwiałam wieżowce. Niedługo później przeniosłam się na Bali, przyglądałam się turkusowej wodzie i delikatnemu jak pył piaskowi. Widziałam też skute lodem wody Bajkału. Stałam na jego brzegu i czułam ogrom i potęgę natury. Gdy wieczór zbliżał się ku końcowi, postanowiłam na chwilę polecieć na wysokość 44 tyś. stóp nad naszą planetę. Wszystko w ciągu jednej godziny. Magia?

fot. DAddYE CC BY

Podróż ta dała mi niesamowite wrażenia, cały czas mam przed oczami obrazy przyrody i twarze ludzi, których mijałam. Pamiętam też strach, który czułam wznosząc się coraz wyżej nad chmurami. Bardzo boję się latać. Na szczęście niedługo później mogłam uspokoić oddech, odpoczywając na sofie w moim domu w Gdańsku.

Lubisz podróżować? Ja bardzo. Wykorzystuję każdą możliwość i moment, aby być w podróży. Powiesz, jasne super, jak masz kasę, to latasz, jeździsz, niczym się nie przejmujesz. Ale widzisz, to nie tak. Podróżuję, bo korzystam z możliwości. Możliwości. Technologicznych. Bomba, zaśmiejesz się, pewnie masz swój własny teleport, co? Nie.

Kiedy mój mąż zapytał, czy kupimy gogle VR, pomyślałam sobie, że to jakiś gadżet, zupełnie bez znaczenia dla mnie. Taka tam zabawka, dzięki której lepiej gra się w gry komputerowe. Jak typowy laik. Jak standardowy człowiek, który nie zastanawia się nad perspektywą i możliwościami.

Możliwości to moje drugie po kreatywność, ulubione słowo.

Kiedy idziemy kupić smartfona, idziemy kupić telefon. Ma dzwonić, pisać smsy, wysyłać mmsy, łączyć się z internetem, żebyśmy mogli wysłać maila, wejść na fejsa. A no i dobry aparat, żeby fotki na Insta można było wrzucać.

Stop.

Rzucę ci taką myślą. Wiesz, co to są neurony lustrzane? Pewnie kiedyś ci to mignęło w jakimś artykule. Dla przypomnienia i w dużym skrócie – dzięki nim, obserwując zachowania innych ludzi, uczymy się. Jak to się ma do smartfonów? Ano tak, że jeśli kupujesz sobie telefon i korzystasz z niego jak w opisie powyżej, to jak do cholery jasnej, twoje dziecko wyposażone w te neurony lustrzane ma używać go inaczej? „Siedzi w telefonie” boś człowieku nie pokazał mu, że można WIĘCEJ, INACZEJ i LEPIEJ.

Gogle VR to tylko przykład. Ale jaki! Pierwszy raz je zobaczyłam w filmie „Chasing coral” produkcji Netflixa. Tam cała klasa dzieciaków miała je na nosach i oglądała koralowce. Wyobrażasz sobie taką lekcję w naszej polskiej szkole? Oni oglądali koralowce. A oglądanie czegoś nagranego kamerą 360 daje takie wrażenia, jakbyśmy oglądali to naprawdę. To zostaje w głowie bardziej niż kartka z podręcznika.

Dlaczego?

Dlaczego więc tak bardzo wmawiamy sobie, że smartfony są szkodliwe. Dlaczego zostawiamy dzieciaki same sobie, zamiast pokazać im jak można podróżować przy pomocy tego, co noszą w kieszeni?! Mam wrażenie, że lubujemy się w strachu, a nie w możliwościach. W zwalaniu odpowiedzialności na dzieci, zamiast w perspektywach. Dzieci potrzebują przewodników, zwłaszcza w technologiach. Tylko jak być przewodnikiem, jeśli nawet się nie chce sięgnąć dalej niż na fejsa!

Rusz się matko, rusz się ojcu.

Zamiast wgapiać się tępo w memy czy inne „śmieszne” filmiki, zamiast scrollować tablice fejsa i brać udział w głupich dyskusjach typu 378 różnych wypowiedzi nie na temat, zerknij co ciekawego ten świat technologii oferuje. Pokaż sobie i swojemu dziecku, że można ciekawiej spędzać czas w sieci. Że można dzięki niemu czegoś się nauczyć. Że warto.

Dziś będziemy oglądać zdjęcia NASA, ponieważ moja córka bardzo interesuje się tymi świecącymi kropkami na niebie. I wcale nie jest jakimś wybitnym geniuszem. Nie. Jest po prostu ciekawym dzieckiem. Robię co mogę więc, aby w moich dzieciach nie zabić tej ciekawości. Może i ty zechcesz zrobić to samo?

Przykład:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “20 tysięcy kilometrów w godzinę”